Mam alergię na bezgluten i bezlaktozie

Jajka są od nieszczęśliwych kur, a kurczaki są nafaszerowane antybiotykami. Ryby pływają w skażonych wodach. Warzywa i owoce są modyfikowane genetycznie, a gluten i laktoza podobno zabijają… Jak żyć?

Produkty bezglutenowe to hit sezonu, a teraz dołączają do nich artykuły mleczne bez laktozy. Takie produkty też są potrzebne, gdyż osób z nietolerancją laktozy jest sporo. Wpadam jednak w istne przerażenie, gdy chcę kupić dobre, sprawdzone parówki z indyka dla rodziny (wybieram takie w ponad 90% z mięsa, bez zbędnych dodatków), a na nich nagle pojawia się napis uderzający po oczach wielką czcionką– „teraz bez glutenu”. Ale że niby jak?! Moje parówki? Miałyby być z  glutenem?! Przecież one mają być z mięsa! Chyba ta cała moda poszła już w złą stronę, a hasło „bez glutenu” jest po prostu tanim chwytem marketingowym. Nagle wszystko jest „bez glutenu” i droższe. Ostatnio padłam z wrażenia, gdy zobaczyłam w tv reklamę bezglutenowej karmy dla psów. Ciekawe czy już dla wszystkich pupili taką robią i kiedy wyjdzie wersja bez laktozy.

Cieszę się ogromnie, że powstało sporo produktów bezglutenowych i że przykłada się teraz do tego tematu tak dużą wagę, bo osoby rzeczywiście cierpiące na celiakię miały dotychczas ciężki żywot, ale to co się dzieje dziś na półkach sklepowych zaczyna mnie przerażać. Teraz wszystko jest bez glutenu i bez laktozy, a do tego dwa albo trzy razy droższe. Tylko po co? Już nawet moich płatków śniadaniowych, które i tak były cały czas bez glutenu, bo kukurydziane przecież, nie mogę kupić w normalnej cenie, bo sztandarowy napis swoje kosztuje. Na produktach zawierających gluten musi widnieć taka informacja - jest ona bardzo ważna dla osób z celiakią, którym szkodzą nawet minimalne ilości tego dodatku. Widnieje ona zazwyczaj pod spisem składników, pogrubioną, widoczną czcionką. Więc każdy produkt dotychczas i tak można było łatwo sprawdzić. Mam wrażenie, że te wszystkie produkty, które parę lat temu windowały cenę za to, że były „bio” i „eko”, teraz nadrabiają swym „wybrakowaniem”. Tylko czy warto przepłacać?

No ale od początku – słów kilka o celiakii czyli nietolerancji glutenu

Napiszę to najprościej i najkrócej jak się da. Gluten to rodzaj białka roślinnego występującego w ziarnach niektórych zbóż – głównie pszenicy, żyta i jęczmienia. Część populacji ludzkiej (i uwaga uwaga) to jest około 5% ma alergię na ten gluten, a nietolerancja ta nazywa się celiakia. Głównymi jej objawami są wzdęcia, bóle brzucha i biegunki lub zaparcia. Wywołane są uszkadzaniem przez gluten kosmków jelitowych oraz wytwarzaniem przeciwciał. Jedyną ulgą dla tych alergików jest całkowite wykluczenie glutenu z diety. Innej rady nie ma. Ale przypominam raz jeszcze – dotyczy to ok. 5% populacji ludzkiej (a według niektórych badań zaledwie 1%). Teraz mam dla nas dobrą wiadomość - pozostałe 95% ludzkości od zjedzenia glutenu nie umrze. Choć dziś coraz modniejsze staje się przypisywanie glutenowi właściwości chorobotwórczych i depresyjnych, chciałabym zauważyć, że nasze mamy i babcie wszystkie zboża jadły i jakoś dalej żyją, i pewnie mają się dobrze. Czy jest się więc czego bać?

Ukryte drugie dno

Wszędzie teraz słyszymy, że żeby być zdrowym albo żeby schudnąć trzeba unikać glutenu. Szlag mnie trafia, jak młode mamy rozmawiają miedzy sobą, że nie podadzą dziecku kaszki z glutenem, żeby krzywdy mu nie zrobić. Gdy ja mówię, że podaję dzieciom takie kaszki to sama jestem zabijana ich ciężkim wzrokiem o nazwie „co za wyrodna matka”. Do tego widzę młode dziewczyny, które w sklepie wybierają same bezglutenowe produkty, a zapytane skąd taki wybór same do końca nie wiedzą. A czy wiesz, że jeśli nie jesteś uczulona na gluten to właśnie jego wykluczenie z diety może ci zaszkodzić? Wiesz, ze nie rozszerzając diety dziecka o produkty zbożowe możesz niejako wywołać jego późniejszą nietolerancję pokarmową?

Bo tu nie chodzi o to, żeby nie jeść zbóż, ale żeby znać w tym umiar. Niestety jest im dziś przypisywane całe zło tego świata, a to wszystko przez złej jakości żywność. Głownie pieczywo. Tak – ten pulchniutki pachnący tak cudownie chlebek i puszyste jeszcze cieplutkie bułeczki, co je pieką na bieżąco w supermarketach. To o nie przede wszystkim chodzi. A wiesz dlaczego? Bo żeby one były takie okrąglutkie i puszyste, są wypiekane z najbardziej oczyszczonej (przetworzonej) mąki, z dodatkiem cukru i całej masy spulchniaczy dodających „puchatości”. To właśnie one zapychają nam jelita i wywołują problemy natury trawiennej.

Gluten został bardzo zniesławiony przez to, że występuje w produktach zawierających spore ilości cukru jak właśnie białe pieczywo przemysłowe, chleb tostowy, ciasta, ciastka i drożdżówki. Takie połączenie wpływa bardzo niekorzystnie na układ trawienny, bo cukier zakwasza organizm a gluten zaburzając do tego nieco pracę jelit nie pozwala im się z tego zakwaszenia oczyścić. I wtedy czujemy się źle. I taka forma glutenu szkodzi wszystkim bez wyjątku.

Nie jestem kosmitą i też czasem jem pieczywo. „Czasem” odgrywa tutaj kluczową rolę. Nie jest on podstawą mojego dziennego menu. Kiedy sięgam bo chleb sięgam po ten z całych ziaren, a prawdziwa razowa bułka jest twarda. Kochasz chleb? – jedz go! Ale upiecz sama, albo kup w sprawdzonej lokalnej piekarni.

Nie ma żadnych badań potwierdzających też, że eliminacja glutenu z diety wpływa na odchudzanie. Zauważono, że osoby eliminujące gluten chudły bo po prostu zaczęły zwracać większą uwagę na to co wkładają do ust i nie zapychały się pustymi węglowodanami.

A tak między nami – podobno, gdyby gluten był tak szkodliwy jak to się o nim teraz mówi, to ludzkość już dawno by wyginęła.

 

Mleko czyli biała śmierć

Przeciwnicy spożywania mleka krowiego zarzucają mu, że jest pokarmem wypełnionym hormonami, idealnym dla cieląt, a nie ludzi. Zwolennicy podkreślają, że zawiera sporo białka i wapnia. Ja zostawiam ten spór i mówię, żeby ci co chcieli to je pili, a ci co nie chcą niech nie piją i obie strony będą szczęśliwe. Czasem zastanawiam się, czy największym czynnikiem decydującym o tym, czy coś szkodzi czy nie, nie jest aby psychika i odpowiednie nastawienie.

Ja rano piję małą czarną i nie jest to dla mnie żaden problem (uwielbiam zapach i smak kawy). Ale po południu chętnie piję kawę z mlekiem. Z laktozą! Po treningu często zjadam twaróg, a na deser jogurt naturalny z suszonymi owocami. Jestem trenerem i dietetykiem i mam się świetnie. Z tym że ostatnio więcej jest chyba w niektórych sklepach tych produktów mlecznych „bez laktozy” niż tych normalnych. No i skąd to się w ogóle wzięło?

Laktoza to węglowodany zawarte w mleko, czyli cukier mleczny. Mleko tak naprawdę nie zawiera dużej ilości laktozy, a produkty mleczne (jogurty, kefiry itd.) jeszcze mniej. Jednak nawet taka ilość działa niekorzystnie na pewien odsetek ludzi. Większość niemowląt karmionych piersią bez najmniejszych problemów trawi laktozę, jednak wraz z wiekiem tracimy zdolność wykorzystywania laktozy do rozłożenia na przyswajalne formy cukrów. Ta zła tolerancja może wywołać wzdęcia i zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Nierzadko daje też objawy skórne (np. trądzik i wypryski). U większości osób u których stwierdzono nietolerancję laktozy, zaobserwowano również uczulenie na białka mleka. Jak sprawdzić czy ciebie ten problem dotyczy? Zazwyczaj takie osoby wiedzą o tym, bo się źle czują po zjedzeniu produktów mlecznych. Ale możesz albo wykonać testy alergiczne, albo wyeliminować ze swojej diety na 30 dni nabiał i po tym miesiącu sprawdzić, czy po jego spożyciu obserwujesz jakieś niepokojące symptomy.

Nie jestem zwolenniczką stosowania produktów „bez czegoś”, bo zazwyczaj te wybrakowania nadrabiane są czymś jeszcze gorszym. Tak na przykład słynne jogurty typu „light” – bez tłuszczu. A zamiast tego podwójna ilość cukru… A uwierz mi, lepiej i dla zdrowia i dla sylwetki zjeść jogurt pełnotłusty niż przecukrzony.

Na zakończenie

Podsumowując – gdybyś miała celiakię lub nietolerancję laktozy to pewnie byś już o tym wiedziała. Osoby, które przychodzą do mnie na konsultacje dietetyczne zazwyczaj od razu informują, że źle się czują po nabiale lub pieczywie. Jeśli nie jesteś pewna zrób testy uczuleniowe lub test 30 dni (wyeliminuj składnik na 30 dni a później wprowadź i sprawdź reakcję twojego organizmu). Jeśli czujesz się dobrze to uspakajam cię – możesz jeść produkty glutenowe i „normalne” mleczne czyli z laktozą, bez obawy o swoje zdrowie czy życie. I nie musisz przepłacać za te wszystkie „bez-y” w nazwie produktu. Oczywiście mówię tu o racjonalnych ilościach i o produktach dobrych jakościowo!

Wiem, że temat na dzień dzisiejszy wzbudza wiele kontrowersji, dlatego pytam – jakie jest wasze zdanie? Na co wy macie alergię? 

Podobał Ci się post?



PODOBNE

Obserwuj mnie na

Instagram

O mnie

Monika Wieczorek

Z zawodu architekt z zamiłowania doświadczony instruktor fitness, trener personalny i początkujący dietetyk. Maniaczka wszelkich form aktywnego spędzania wolnego czasu. Prywatnie żona i mama dwóch aktywnych córeczek.

Newsletter

Zapisz się do newsletter aby być na bieżąco z nowościami oraz wydarzeniami na fitpassion.pl.


Zapisując się do newslettera otrzymujesz:

  • regularne zestawienie nowości na moim blogu
  • darmowe porady dietetyczne
  • wyjątkowe przepisy kulinarne

Współpraca

Do tej pory współpracowałam m.in. z takimi markami jak:

banner