Jak zacząć biegać... i nie przestawać

Nie wiem jakie są twoje powody, dlaczego chcesz zacząć biegać. Ja chciałam w końcu po porodzie zacząć coś robić, żeby wrócić do formy. Dlaczego akurat bieganie? 

Bo mogłam wyjść z domu. Mogłam się wyciszyć, odpocząć psychicznie, odreagować, przemyśleć w ciszy parę spraw. Nie ograniczał mnie czas, godziny, przestrzeń ani koszty. Ciężko mi było zacząć, ale zazwyczaj tak jest, że trud przynosi piękną nagrodę. Bieganie pozwoliło mi nie tylko odzyskać kondycję i zrzucić pociążowe kilogramy, ale nauczyło też konsekwencji i dyscypliny, stało się nawykiem. Okazało się nie tylko zbawienne dla mojego ciała, ale też głowy, która po prostu czasem potrzebowała ciszy. Kiedy wychodziłam biegać to był tylko mój czas, chyba dlatego tak go pokochałam. 

 Plany, marzenia i… realia

Nie oszukujmy się, jeśli nigdy wcześniej nie biegałaś, albo tak jak ja (po ciąży) miałaś dłuższą przerwę, nie przebiegniemy od razu 10 km. Pfff… jak ja wyszłam pierwszy raz biegać nie dałam rady przebiec ciągiem nawet kilometra (choć kilka lat temu z powodzeniem brałam udziały w licznych zawodach biegowych). Jasne – można się zawziąć i udowodnić światu, że się da od razu przebiec „dychę” (bo się pewnie i da). Ale siła razy gwałt równa się kontuzja, a nie tego nam trzeba.

Po tym moim pierwszym kilometrze, który uświadomił mi, że tak szybko maratonu z tego nie będzie, postanowiłam zwolnić, zacząć naprawdę od zera i dać sobie czas. Nie chciałam ani sobie zrobić krzywdy, ani wypluć od razu całych płuc. Nie będę też was oszukiwać – na początku nie chciało mi się też jakoś specjalnie przy tym bieganiu męczyć. Tak więc przez pierwszy miesiąc codziennie chodziłam 2 km. To był pewnego rodzaju kompromis - niby szybki marsz, ale też pozwalał się lekko zmęczyć. Te 2 km to był dystans, który nauczył mnie systematyczności. Wiedziałam, że nie zajmą mi dłużej niż 20 minut, a tyle to nawet przy miesięcznym dziecku byłam w stanie wygospodarować. Często kończyło się to szybkim marszem z wózkiem. Po miesiącu nogi się przyzwyczaiły do nowej formy ruchu i moje wyjścia zamieniłam na marszo-biegi. Dalej byłam dla siebie cierpliwa, biegłam ile byłam w stanie, odpoczywałam w energicznym marszu i znów biegłam. Już po 3 tygodniach zauważyłam, że bez większego problemu jestem w stanie przebiec te całe 2 km. A to otworzyło mi furtkę do zwiększania dystansu.

Najtrudniejszy pierwszy krok

Gdy już obiecałaś sobie, że zaczniesz to robić, tak - zaczniesz biegać, określiłaś plan i cel, czas przejść do realizacji. Masz w końcu te super wygodne buty i rzucające się w oczy, kolorowe legginsy, do tego piękne wyobrażenia o sobie biegnącej niczym łania leśną ścieżką w siną dal (tak jak przecież w większości reklam sportowych). Zapał – jest, motywacja – jest, no to już wychodzisz, ale.. ale… pojawił się ten ktoś. Głos drapiący cię upierdliwie za lewym uchem i tym swoim niesamowicie przekonującym tonem mówiący „wcale ci się nie chce” i „ale jak to, biegać? Jest tak zimno… jest tak ciemno… lepiej odpuść zaczniesz jutro”. I co teraz?

Bardzo nie lubimy się z tym wstrętnym głosem! Mam na niego sposób – staram się wyjść zanim on się obudzi. Tak, tak on jest leniem, więc nie ma najlepszej kondycji, dlatego często za mną nie nadąża i gdy zaczyna się odzywać już jest po sprawie, bo ja już biegnę. Z doświadczenia wiem, że najtrudniejszą rzeczą w każdej formie działania, w tym także w bieganiu, jest zrobić ten pierwszy krok i wyjść z domu. Zazwyczaj przezwyciężenie lenia i wymówek jest trudniejsze od samego biegania. I serio – wiem co mówię! Czasem naprawdę cholernie mi się nie chce, właśnie wtedy mówię sobie „nie myśl tylko rób”, ponieważ im więcej myślisz, tym więcej Twoja głowa wymyśli powodów, żeby zamknąć się w mieszkaniu, przykryć kocem i wyciągnąć ciastka. Najbardziej zadziwia mnie wtedy w tym wszystkim kreatywność mojego umysłu – ale to już inna bajka. Zrobić pierwszy krok i wyjść z domu przed wymówkami – potem jest już tylko z górki.

Siła napędzająca

Każdy potrzebuje odpowiedniego wsparcia i motywacji. Dla mnie taką siłą napędową jest wyzwanie biegowe, którego się podjęłam. Uwielbiam rywalizację. Jestem osobą, która jak się czegoś podejmie to musi skończyć. To mnie mocno motywuje i nie pozwala odpuścić, bo chcę przejść do następnych etapów tego wyzwania. W pierwszym miesiącu wyzwania trzeba było codziennie przejść lub przebiec jednym ciągiem min 2km. Później zaczęło się już chodzenie i bieganie na czas – min 2 km w maksymalnie 25 minut. Co mnie czeka dalej jeszcze nie wiem.  

Dla ciebie taka siłą może być grupa biegowa w twoim mieści, ktoś bliski w rodzinie lub wśród znajomych, grupa motywacyjna na facebook’u. Teraz bieganie jest bardzo popularne, więc bez problemu znajdziesz biegowych kompanów. Jeśli potrzebujesz mocniejszej siły napisz do mnie – odpowiednio cię napędzę.

Systematyczność

Nie zobaczysz efektów po jednokrotnym treningu. Po dwóch też nie. Czasem trzeci i czwarty też nie zadowala. Wszystko jest kwestią czasu i konsekwencji. Chcesz się czegoś nauczyć – musisz zacząć to systematycznie powtarzać. Chcesz w końcu przebiec ciągiem ten pierwszy kilometr – musisz regularnie próbować. Sam się nagle nie przebiegnie, a kondycja nie deszcz i z nieba nie spadnie. 

Moje codzienne 2 km (takie 2 km – niby nic) pozwoliły mi na dzień dzisiejszy już biec jednym ciągiem 40 minut, co daje 4-5 km. Tak wiem, w tym czasie można więcej, ale nie jestem zawodowcem (ty od razu też pewnie nie będziesz), a na szybkich biegach też póki co mi nie zależy. Sama poczujesz, kiedy taki luźny bieg to już będzie za mało, że chcesz więcej – wtedy przyjdą już konkretne plany treningowe. Póki biegasz tak jak ja dla własnej przyjemności, w celach odchudzających i poprawiających kondycję – tyle nam wystarczy.

Regeneracja – najważniejsza część treningu

Nie da się cały czas pędzić na najwyższych obrotach. Ciało mamy tylko jedno, więc dbajmy o siebie! Przyjemna, gorąca, zapachowa kąpiel ze świecami, masaż nóg, a czasem po prostu odpuszczenie, gdy ciało daje znać o zmęczeniu. I zdradzę ci sekret – spacer to świetna forma regeneracji! Podczas niego dotlenisz mięśnie, odprężysz umysł, a wciąż trzymasz się planu treningowego – bo maszerujesz. Pamiętaj o tym. Ja bardzo często z tej opcji korzystam.

Przydatne aplikacje

W śledzeniu postępów bardzo przydatne są aplikacje, które można pobrać na smartfona. Dzięki takiemu programowi zawsze widziałam jaki dystans już jest za mną, informował tez o czasie, prędkości i zużytych kaloriach. Jest wiele bezpłatnych aplikacji, więc warto z tego skorzystać. 

W moim wyzwaniu biegowym jednym z warunków był zapis w aplikacji przebytego codziennie dystansu. To była dodatkowa motywacja, bo telefon zgodnie z prawem „złośliwości rzeczy martwych” nieraz się zbuntował i wyłączył, albo zawiesił sygnał gps. Gdy się zorientowałam było już zazwyczaj za późno, więc nieraz i nie dwa zdarzyło mi się zamiast 2 kilometrów pokonać sumarycznie 4 albo i więcej. Ale to tylko na moją korzyść. 

Bezpieczeństwo

To jest najważniejsza sprawa. Odpowiednie buty do biegania to podstawa, ale o tym chyba nie muszę pisać, na szczęście nie trzeba wydawać na nie fortuny. Wygodny ubiór – to jedno, ale często biegamy drogami po zmroku, dlatego tak ważna jest widoczność. Sama nie mam zbyt wielu „biegowych” ubrań (większość jest dość droga i wcale mi nie potrzebna), takich z odblaskowymi wstawkami, dlatego zawsze biorę ze sobą odblaskową opaskę. Niby nic, a jednak zwiększa szanse na przeżycie. 

Zawody i imprezy biegowe

Gdy sezon biegowy ruszy w pełni warto zapisać się na jakieś zawody i biegi. Nie ma się co bać, że nie dasz rady – w końcu cały czas biegasz, a nawet jeśli uda ci się na mętę przybyć jako ostatnia to i tak najważniejsze jest właśnie to osiągnięcie mety, a nie czas. Od czasu do czasu brałam udział w zorganizowanych biegach. Ta dyscyplina sportu jest teraz bardzo popularna, więc i takich imprez jest sporo. Zazwyczaj wybieram imprezy, gdzie w cenie pakietu startowego jest koszulka techniczna. W większości przypadków te koszulki są dość dobrej jakości i po takim biegu zostają ci nie tylko emocje i wspomnienia, ale i właśnie fajna bluzka na treningi. Na takich zorganizowanych biegach można poznać też wiele nowych pozytywnych osób, naładować akumulatory motywacji do dalszej pracy i przede wszystkim dostać „powera”. Czas ani miejsce na liście nigdy nie jest dla mnie najważniejsze, zawsze jadę na zawody by dobrze się bawić i naładować biegową pozytywną energią. Ciebie też do tego zachęcam! Na niektórych biegach na mecie rozdają też medale – to też fajna pamiątka, z którą zawsze wiążą się emocjonujące wspomnienia. 

Dieta

Możesz codziennie biegać i w 100% realizować swój plan biegowy, ale bez odpowiedniego paliwa, twoje mięśnie daleko nie zajdą. Wyrzuć cukrowe zapychacze, zrezygnuj ze śmieciowego jedzenia, zamiast tego gotuj samodzielnie – wszystkie kolory warzyw z białkiem pochodzącym z mięsa i ryb, do tego zdrowe tłuszcze z nasion i orzechów i niewielka ilość węglowodanów złożonych z kasz i ciemnych makaronów. Bardzo szybko zobaczysz jak taki sposób odżywiania przełoży się na ilość twojej energii.

Przekonałam cię do spróbowania? A może masz jakieś swoje doświadczenia i wskazówki, którymi chciałbyś się wymienić? Napisz!

Podobał Ci się post?



PODOBNE

  • Treningi

    Jakie buty na jaki trening

    Zastanawiasz się jakie buty wybrać ze względu na rodzaj aktywności fizycznej? Do biegania, na aerobik, crossfit czy zumbę albo na siłownię - przeczytaj!

  • Treningi

    Fit planer listopad 2017

    Listopad za pasem, czas na planowanie nowego miesiąca!

  • Treningi

    Dlaczego musisz zabrać swoje ciało i umysł na jogę

    O jodze mówią różne rzeczy, a najwięcej ci, którzy nigdy na niej nie byli. A prawda jest jedna i póki sam nie spróbujesz to się nie przekonasz...

Obserwuj mnie na

Instagram

O mnie

Monika Wieczorek

Z zawodu architekt z zamiłowania doświadczony instruktor fitness, trener personalny i początkujący dietetyk. Maniaczka wszelkich form aktywnego spędzania wolnego czasu. Prywatnie żona i mama dwóch aktywnych córeczek.

Newsletter

Zapisz się do newsletter aby być na bieżąco z nowościami oraz wydarzeniami na fitpassion.pl.


Zapisując się do newslettera otrzymujesz:

  • regularne zestawienie nowości na moim blogu
  • darmowe porady dietetyczne
  • wyjątkowe przepisy kulinarne

Współpraca

Do tej pory współpracowałam m.in. z takimi markami jak:

banner