FIWE 2016 - Międzynarodowe targi branży fitness & wellness

Wszyscy o tych targach pisali i mówili, więc i nas w końcu skusili. Z ciekawości pojechaliśmy zobaczyć czym jest FIWE.

Na targi wyruszyliąmy z pewną dozą niepewności. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać i czy ta 4-godzinna podróż samochodem w kierunku stolicy w ogóle nam się opłaci. Bilety były jednak kupione już 2 miesiące wcześniej, a ciekawość nie pozwalała odpuścić, więc pojechaliśmy.

Długo zastanawialiśmy się czy wybrać się w tą podróż z Lilką. Tłum ludzi zastany na miejscu połączony z ogromnym hałasem i w zasadzie brak miejsca na poruszanie się wózkiem (choć widzieliśmy kilku śmiałków) trochę nas zaskoczył ale zarazem utwierdził w przekonaniu, że dobrze zrobiliśmy zostawiając córkę z dziadkami. Rejestracja przebiegła bardzo sprawnie no i weszliśmy na pierwszą, największą halę. Muszę przyznać, że branża suplementacyjna przyćmiła wszystko. Mieli największe stoiska, częstowali swoimi produktami, organizowali konkursy i zwabiali muzyką zagłuszając wszystko dookoła. Wystawcy chętnie zapraszali do degustacji odżywek, suplementów i innych dietetycznych specyfików. Spróbować można było prawie wszystkiego, od dietetycznych placków po batoniki proteinowe, soki, desery, ciasta i najróżniejsze smaki odżywek białkowych - w sumie teraz przynajmnej wiem, jakich smaków na pewno nie zamawiać ;) Na części stoisk za lajki na FB i zapisanie się do newsletera można było odebrać firmowe gadżety czy zrobić sobie zdjęcie z twarzami (lub też ciałami) różnych marek - w tych miejscach ustawiały sie największe kolejki. Zgarneliśmy kilka ciekawszych rzeczy i przeciskając się przez tłum obeszliśmy całą halę. Pomiędzy wielkimi stoiskami firm produkujących suplementy diety znalazły się też stoiska z odzieżą fitness oraz akcesoriami, od opakowań na suplementy po kosmiczne shakery we wszystkich możliwych kolorach i wzorach. Ja skusiłam się na zakup legginsów - dostałam dobry targowy rabat ;)

Dodatkowe atrakcje stanowiły różne wydażenia na kilku przygotowanych scenach. Od pokazów różnych form aktywności i fitness po prezentacje i dekoracje kulturystyczne. Sceny tętniły życiem. 

Po spędzeniu większej ilości czasu w pierwszej hali poczuliśmy, że potrzebujemy oddechu. Przeszliśmy na halę ze sprzętem fitness i do siłowni. Tu było znacznie spokojniej i ciszej. Hala wypełniona była w większości "ciężkim" sprzętem na siłownię oraz do crossfit boxów. Niestety poza samą prezentacją sprzętu wiało tu nudą. Większą uwagę skupiliśmy chyba tylko na stoisku z opgrogramowaniem do obsługi klubów fitness. Wkrótce przeszliśmy dalej do kolejnej hali, by w końcu trafić znowu tam skąd zaczęliśmy zwiedzanie. 

FIWE na pewno jest ważnym wydarzeniem, brakowało mi jednak pokłonu w kierunku branży fitness i wellness. Póki co FIWE zapamiętuję jako wydażenie kulturystyczno-dietetyczno-suplementacyjne, jeśli mogę to tak nazwać. Załuję, że nie uczestniczyliśmy w wykładach i konferencjach - następnym razem, jeśli będzie nam dane, skorzystamy również z tej oferty targów. 

 

Podobał Ci się post?



PODOBNE

Obserwuj mnie na

Instagram

O mnie

Monika Wieczorek

Z zawodu architekt z zamiłowania doświadczony instruktor fitness, trener personalny i początkujący dietetyk. Maniaczka wszelkich form aktywnego spędzania wolnego czasu. Prywatnie żona i mama dwóch aktywnych córeczek.

Newsletter

Zapisz się do newsletter aby być na bieżąco z nowościami oraz wydarzeniami na fitpassion.pl.


Zapisując się do newslettera otrzymujesz:

  • regularne zestawienie nowości na moim blogu
  • darmowe porady dietetyczne
  • wyjątkowe przepisy kulinarne

Współpraca

Do tej pory współpracowałam m.in. z takimi markami jak:

banner